|

Ojciec

Ojciec go naznaczył, a pośrednio tych, których los związał z Mikołajem w jego dorosłym życiu. 

Michał Jaskółowski (1880-1934). Fragment zdjęcia wykonanego w Chicago między 1913 a 1918 rokiem.

Nie wiem, jak dokładnie wyglądała ich relacja przez te lata, kiedy mieszkali pod jednym dachem w Kutach. Nawet nie znam dokładnych dat. Nie wiem kiedy Michał, który wyjechał w 1913 r. za chlebem za ocean, wrócił z Ameryki. Z pewnością po I wojnie światowej, czyli po 1918 roku, a przed kolejnym ożenkiem, który miał miejsce w 1922 roku. Wszystko, co wiem, pochodzi z relacji dziadka lub jego krewnych, którzy opowiadali sobie historie wśród innych członków rodzin. Dziadek opowieść o swojej gehennie przekazał swoim bliskim. Wzmianka o „konflikcie” znalazła się w dokumentach sprawy o emeryturę, którą wytoczył ZUS-owi w latach 70. XX w. Opowieści o pradziadku są epizodyczne, jest ich niewiele, a on sam jawi się w nich jako niespełna rozumu kat własnego dziecka. 

Brakowało mi najbardziej w tych wspomnieniach promyka nadziei. Ojcowskiej miłości i naturalnego poczucia winy wobec dziecka, które zostawił w kraju, kiedy wyjechał na emigrację, które straciło matkę i przeżyło wojnę światową, będąc przy okazji świadkiem zamordowania własnej babci. Brakowało mi zrozumienia, odpowiedzialności, prowadzenia za rękę, tłumaczenia świata. Być może Michał znał taki właśnie świat, ciemny i ponury, który go pochłonął. 

Dokumenty z epoki, w których pojawia się sporadycznie, ukazują go „nietypowo”. Dwa odwołane śluby, ożenek po śmierci ojca w wieku uważanym już za późny, podejrzliwe zachowanie podczas zejścia na ląd ze statku, który przywiózł go do Ameryki. A potem szorstkie, lodowate wspomnienia o jego powrocie. Dlaczego? nie wiem. Nie poznałem nikogo, kto cokolwiek o nim słyszawszy, powiedział coś w jego obronie. Być może jego odmalowanie w mojej książce nie jest do końca sprawiedliwe, z pewnością nie jest zaś pełne. Jedno jest pewne – mój pradziadek zawiódł swojego syna. Mikołaj zapłacił za to rozchwianym poczuciem własnej wartości, które nadrabiał bezczelnością i brutalnością w relacjach z ludźmi.

Podobne wpisy

  • |

    Jak nie dotknąłem historii.

    6/20/2022 Nie było żadnego albumu i niemal żadnych zdjęć. Jakby nie było jego. 70 lat jak pstrykniecie palcami: „pstryk” – pierwszy haust powietrza noworodka nad Czeremoszem, „pstryk”- starszy pan umiera nad Bałtykiem. Pozostały strzępy opowieści. Nawet szara lastrykowa płyta na cmentarzu komunalnym w Redzie zniknęła w 2014 roku. Właściwie nic wielkiego się nie wydarzyło, że zacytuję…

  • „Życie Kola”

    Mógłbym o nim napisać osobnego bloga. A właściwie o mojej podróży za nim. Człowiekiem, którego nie ma, a jest. „Życiem Kola” zamknąłem poszukiwania, ale wiem, że gdzieś tam, hen hen… w pożółkłych teczkach, są jeszcze skrawki niedopowiedzianych historii, do których przez te lata nie udało mi się dotrzeć.Część wpisów na tym blogu pochodzi oryginalnie z…

  • Droga do Królewca

    Pradziadek miał trzy córki i jednego syna. Tylko dziewczynki przeżyły wojnę. Pradziadek też nie przeżył. Wykończyli go Rosjanie, ale to inna historia. War is hell Nie wiadomo, czy śpiewał o „schodzącej na wysoki brzeg Katiuszy„, ale pisał, że wesoło mu „między rjebjatami„. Pierwszy raz wyrwał się z domu, bez nadzoru starszych sióstr. Daleki trip nie…

  • |

    Wojna wewnątrz nas

    Człowiek może przetrwać wojnę, ale ona i tak go przeżyje. Wojna z człowieka nie wychodzi. Moja babcia wspominała ją codziennie jeszcze 70 lat po jej zakończeniu. – Jak się zastanowię, to ja naprawdę nie wiem, jak myśmy to wszystko zdołali przeżyć – mówiła mi czasem, kiedy męczyłem ją kolejnymi pytaniami. Pokolenie naznaczone wojną. Kto z nas…

  • |

    Państwo żydowskie

    Nie mógłbym napisać komiksu o Kresowiaku, nie pisząc o Żydach. Byłaby to opowieść fałszywa. Odkąd pamiętam Żydzi pojawiali się w skąpych w szczegóły opowieściach o Mikołaju w tle, nieokreśleni i nieznani. Bezimienni. Ani jako dobrzy, ani jako źli, natomiast czasem dało się odczuć, że były to opowieści naznaczone nutą pogardy.  Wobec braku szczegółowych informacji na…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *